Polacy na Mistrzostwach Europy – Co z tego dla nas wynika?

Polacy na Mistrzostwach Europy – Co z tego dla nas wynika?

https://sport.onet.pl/euro-2020/reprezentacja-polski/polska-slowacja-robert-lewandowski-wsciekl-sie-po-zarcie-kolegow-euro-2020/m1kkqmd

Opowieść o tym
* że możemy
* że marzenia są w naszym zasięgu
* że warto robić to co nas pasjonuje

Opowieść o tym, że porażka to
* wyciąganie wniosków
* powód do cięższej pracy

Że sama droga na szczyt jest piękna, wzmacnia nas – a jeśli wejdziemy na szczyt to… widok jest piękny!
Że warto poświęcić każda chwilę by być coraz lepszym w tym co kochamy…

================
Wytrwałość i potęga ambicji zatriumfowały nad zwątpieniem, które nieraz dotknęło chłopca z podwarszawskiego Leszna.


Po treningu Robert Lewandowski ucieka do samochodu rodziców i przebiera się już w powrotnej drodze. Oni rozkładają folie na tylnych siedzeniach, by nie pobrudził niczego błotem. Kiedy nie mogą go odebrać, ochlapuje się pod małym kranikiem na zewnątrz, a potem wraca z przesiadkami komunikacją miejską.


Boisko Varsovii nazywają “kartoflanką”.  To niewytłumaczalne, jak w takich warunkach udało się wychować czołowego piłkarza Europy – opowiadał trener Marek Siwecki.


Lewandowski dobrze czuł się wśród starszych, niedostatki fizyczne nadrabiał ambicją i zadziornością, co podobało się Siweckiemu.


Przez pięć lat Lewandowski dostawał powołania do kadry Mazowsza, ale przyszedł dla niego trudny moment. Nagle trenerzy zrezygnowali z niego. Dla chłopaka to był koniec świata.
Lewandowski mocno przeżył brak powołania. Mógł zacząć przyzwyczajać się do przykrości, jakie sprawia mu piłka. Przydało się to w przyszłości.


Jak ktoś go sfaulował mocniej pytałem, czy nie chce zejść. “Trenerze mnie nic nie boli!”. Nie narzekał.


On bez grania, bez piłki nudził się. On ją pokochał, dlatego ta miłość zawsze go szukała na boisku. Ile razy wydawało się, że piłka nie ma prawa dolecieć do Roberta, a dolatywała.


Był najmniejszy, najchudszy i najdrobniejszy z drużyny, musiał znaleźć sposób na wyższych o głowę rywali. Wiele było takich sytuacji, zwłaszcza na początku gry w Varsovii, że odbijał się od nich jak od muru, albo kończył mecz solidnie poturbowany.


Na jego wyobraźnię działał Thierry Henry, jeden z pierwszych idoli i to nim mógł się inspirować, kiedy przyswajał nowe triki. W zasadzie trudno wytłumaczyć, skąd u 10–letniego chłopca takie samozaparcie, żeby poświęcać im aż tyle uwagi. W domu ustawiał kamerę i doskonalił przed nią dryblingi. Oglądał później nagranie, analizował, co musi poprawić. I znów stawał przed kamerą, znów przekładał nogi nad piłką do momentu, kiedy uznał, że zwód umie już wystarczająco dobrze.


Tata różnił się od innych.
W początkach kariery Lewandowskiego bardzo ważną rolę odegrał jego tata. Cotygodniowe spotkania przy okazji meczów Varsovii był dla rodziców zawodników okazją do pogadanek. Krzysztof Lewandowski należał do tego towarzystwa, lubił podyskutować czy błysnąć dowcipem, obserwując przy okazji rozgrzewkę syna. Jego oblicze zmieniało się jednak wraz z pierwszym gwizdkiem sędziego. Oddalał się od pozostałych i przenosił na drugą stronę boiska, ustawiał się przy bramce, na którą atakowała Varsovia. Różnił się od innych rodziców. Nie krzyczał, nie instruował, a tkwił nieruchomo, uważnie przyglądając się grze Roberta. Zapewne dlatego, że jako były sportowiec wiedział, jaki skutek u dzieci przynoszą wykrzyczane podpowiedzi – zamiast pomóc, głównie dekoncentrują.

https://sport.onet.pl/euro-2020/reprezentacja-polski/polska-slowacja-robert-lewandowski-wsciekl-sie-po-zarcie-kolegow-euro-2020/m1kkqmd

Nie dodano jeszcze komentarza, rozpocznij dyskusję pierwszy.

Dodaj komentarz